Radca Bezprawny

Blog polityka

Paragraf 22%1. Czyli o intrygującej stawce podatku od towarów i usług.

Wprowadzenie

Ten wpis miał być o czymś innym. Zamierzałem podzielić się swoimi odkryciami w zupełnie innej sferze. Jednak gdy wstałem dziś rano i usiadłem przy komputerze jakiś zły duch skusił mnie, bym zobaczył o czym piszą w Internecie mądrzy ludzie. Spojrzałem. I zrobiło mi się smutno.

Pewien dżentelmen odnosił się do propozycji niejakiego Ryszarda Petru (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa), aby zrównać stawki podatku od towarów i usług, zwanego dla niepoznaki VAT-em. Komentator robił to źle, ale nie o tym dzisiaj. Na warsztat wziąłem jedno zdanie, obrazujące istotny problem polityczno-społeczny: autor tekstu poinformował mnie, iż rząd (łaskawie) podjął już decyzję o obniżeniu stawki 23% o jeden punkt – od 2017 roku.

A skoro tak musiałem zastanowić się: ile warte są słowa polskiego ministra? I ile warte jest to, o czym pisze komentator?

Jak wygląda obecna regulacja stawek?

Gdy prawnik nie będący specjalistą od podatków chce sprawdzić wysokość stawki podatku sięga do tekstu ustawy. Każdy podatek ma własną ustawę. Z kolei każda ustawa podatkowa zawiera artykuły (tak, artykuły, nie paragrafy) regulujące takie same kwestie. Jest artykuł mówiący o przedmiocie opodatkowania (od jakich czynności należy zapłacić podatek), podstawie opodatkowania (od jakiej kwoty się go liczy), podmiocie (kto płaci) i wreszcie stawkach (ile procent podstawy opodatkowania należy uiścić). Proste, prawda? Sięgnijmy więc do ustawy o VAT.

Art. 41. ust. 1.

Stawka podatku wynosi 22%, z zastrzeżeniem ust. 2-12c, art. 83, art. 119 ust. 7, art. 120 ust. 2 i 3, art. 122 i art. 129 ust. 1.

I tyle. Nie mylicie się, w ustawie jest 22%, nie 23%.

Aby wyjaśnić wątpliwości: „zastrzeżenia” o których mowa w przepisie to znane (mam nadzieję wszystkim) wyjątki: stawki obniżone (jak żywność), stawka 0% oraz zwolnienie od podatku w ogóle. Żaden z wymienionych przepisów nie wprowadza wyższej stawki niż 22%.

Ciekawie, prawda? Skąd więc 23%? A jeżeli powiem, że nie 23%, tylko nawet 25%? Istne podatkowe szaleństwo.

Artykuł 146a.

Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło jak zawsze2
(W. Czernomyrdin)

Władza dba o nas, wiemy to wszyscy. Tak też było w roku 2010, gdy rząd postanowił zatroszczyć się o swoich obywateli. Uznano wtedy, że trzeba podnieść podatki, bo inaczej kraj się zawali (używając dzisiejszego slangu: bez tego zielona wyspa będzie w ruinie). Ale w Polsce podnoszenie podatków jest niepopularne. Dlatego obiecano, że to tylko na chwilę. I aby „uwiarygodnić” tę tymczasowość nie zmieniono art. 41. Ustawy o VAT, regulującego wysokość stawek.

Każda ustawa (lub inaczej: wiele ustaw) zawiera osobny dział, noszący nazwę „zmiany w przepisach obowiązujących, przepisy przejściowe i końcowe”. Są to zwykłe przepisy, jednak dotyczące kwestii szczególnych. Informują one o dacie wejścia w życie ustawy, regulują kolizje między nowym a starym stanem prawnym, zmieniają przepisy innych ustaw tak, by całość była spójna. Idea jest taka, że tworzą one swoisty „dodatek”, który (z czasem) można spokojnie pominąć i skupić się na „zasadniczej” części ustawy. I właśnie w tej części ustawy dodano art. 146a.

Mechanizm miał być prosty. W trosce o to, by obywatel poczuł się traktowany poważnie, złożono mu obietnicę: wyższe stawki podatków3 będą obowiązywały tylko do końca 2013 roku. Treść wprowadzonego przepisu była następująca:

Art. 146a.

W okresie od dnia 1 stycznia 2011 r. do dnia 31 grudnia 2013 r., z zastrzeżeniem art. 146f:

1) stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 1 i 13, art. 109 ust. 2 i art. 110, wynosi 23%;

Artykułem 146f zajmiemy się później, jest to bowiem koronny dowód geniuszu naszego rządu a deserem należy delektować się na koniec posiłku. Na razie pozostańmy przy art. 146a. Treść tego przepisu jest prosta. Do końca 2013 roku ma obowiązywać stawka 23% (wyjątki mają takie samo znaczenie jak w przypadku art. 41, po prostu je pomińmy). A od roku 2014 znowu 22%. Prawda?

No właśnie nieprawda. Byłoby to w coś, w co należy wierzyć, gdyby rząd Polski był poważny. Problem jednak w tym, że gdyby Polską rządzili poważni ludzie, to nie podnosiliby nam podatków o jeden punkt procentowy (bo to więcej zamieszania niż korzyści) a już na pewno nie robiliby tego w taki sposób jak opisany powyżej. Dowód? Proszę uprzejmie!

Zbliżał się koniec roku 2013. Był listopad, piękny miesiąc (mam urodziny w listopadzie). A władze naszego pięknego kraju postanowiły zmienić art. 146a. W jaki sposób? Oto obecne brzmienie:

Art. 146a.

W okresie od dnia 1 stycznia 2011 r. do dnia 31 grudnia 2016 r., z zastrzeżeniem art. 146f:

1) stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 1 i 13, art. 109 ust. 2 i art. 110, wynosi 23%;

Po prostu wydłużono okres obowiązywania wyższej stawki. Ale nie złamano obietnicy w całości, dalej jest to rozwiązanie tymczasowe, zawarte w przepisach przejściowych. Po prostu czas może płynąć z różną szybkością. Teoria względności w całej okazałości.

Powrót do przeszłości, czyli stronniczy przegląd prasy.

Wrodzona złośliwość kazała mi poszperać w Internecie i poszukać informacji na temat wypowiedzi naszego rządu w tych sprawach. Oto trzy cytaty:

  • 12 marca 2012 roku:

Jacek Rostowski, minister finansów, powiedział na spotkaniu z dziennikarzami „Rz", że sytuacja finansów publicznych jest na tyle dobra, że za dwa lata z pewnością wrócimy do poziomu VAT sprzed podwyżki.4

  • 27 marca 2013 roku:

Obniżenie VAT w 2014 r. wydaje się mało prawdopodobne - powiedział we wtorek na konferencji prasowej premier Donald Tusk. Jego zdaniem do tematu obniżki VAT można będzie wrócić, jeżeli w drugiej połowie roku poprawi się sytuacja w finansach i gospodarce.5

[jak wiadomo w drugiej połowie roku przedłużono obowiązywanie wyższych stawek]

  • 8 września 2015 roku:

Zmiany stawek VAT nie są planowane na 2016 rok. Ten plan pozostaje w mocy na rok 2017 - zapowiedział Mateusz Szczurek we wtorkowym wywiadzie dla Programu 1 Polskiego Radia. Minister finansów powiedział, że obniżka będzie możliwa, bo w 2016 roku, dzięki szybszemu rozwojowi gospodarki, wzrosną dochody budżetowe z VAT-u.6

Wierzycie Panu Ministrowi, prawda? Ja wierzę bezgranicznie. Z pewnością nie kłamie. Tak jak jego poprzednik w 2012 roku, on dziś święcie wierzy, że spełni obietnicę. Nawet nie śmiem (i on nie śmie) myśleć o innym rozwiązaniu. Jestem dobrym obywatelem i wierzę mojemu rządowi, a rząd składa się z dobrych obywateli i swoje obietnice spełni. Jak było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków...

What did you learn in school today,
Dear little boy of mine?
What did you learn in school today,
Dear little boy of mine?
I learned that Washington never told a lie.
I learned that soldiers seldom die.
I learned that everybody's free.
And that's what the teacher said to me.
That's what I learned in school today.
That's what I learned in school.7

Podsumowanie i wnioski.

Pięć lat temu rząd podniósł podatki składając jednocześnie pewną obietnicę. Aby to przyrzeczenie „przypieczętować” zapisano je nawet w ustawie. Problem w tym, że ustawę można z łatwością zmienić a obietnicę w niej zapisaną wykasować lub dowolnie modyfikować. Nie jest to jedyny przypadek, gdy ten rząd postąpił właśnie w taki sposób, ale o tym innym razem.

Niepoważnie zachowanie rządu to jedno. Osobnym problemem jest fakt, że dziennikarze i komentatorzy nie potrafią sobie z tym poradzić. Z prostej analizy obecnego (jak i poprzedniego) tekstu ustawy wynika, że obniżenie stawki VAT od 2017 roku jest już w prawie przewidziane – aby niższe stawki powróciły wystarczy, że rządzący nie zrobią nic. Jeżeli więc minister czy premier w ogóle się na ten temat wypowiadają, jeżeli w ogóle rozważają te kwestie to znaczy, że słowo, które dali w 2013 roku jest warte tyle samo co słowo dane w roku 2010 – nic. Rząd osiągnął coś, co wydawało się niemożliwe: zapewnienia ministra są same w sobie dowodem, że tych obietnic nie zamierza spełnić (zdanie ministra jest więc zaprzeczeniem samego siebie).

Prawdziwa decyzja zostanie podjęta dopiero w przyszłym roku, rządzący (lub ich następcy) będą musieli przygotować budżet na rok 2017. Obowiązkiem dziennikarzy jest o tym wiedzieć i przypominać. A nie ograniczać się do pisania, że "rząd zapowiedział". Bo pewne zapowiedzi są mniej wiarygodne od innych.

Deser, czyli artykuł 146f.

Tak jak obiecałem, na koniec powracam do treści art. 146f, wprowadzonego razem z rozwiązaniami, które już opisałem. Najpierw jego treść, w całej okazałości:

Art. 146f.

1. W przypadku gdy relacja państwowego długu publicznego do produktu krajowego brutto według stanu na dzień 31 grudnia 2011 r., ogłoszona przez Ministra Finansów, w terminie do dnia 31 maja 2012 r., w drodze obwieszczenia, w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski", przekracza 55%:

1) w okresach od dnia 1 lipca 2012 r. do dnia 30 czerwca 2013 r. oraz od dnia 1 stycznia 2015 r. do dnia 31 grudnia 2015 r.:

a) stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 1 i 13, art. 109 ust. 2 i art. 110, wynosi 24%,

b) stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 2, art. 120 ust. 2 i 3 oraz w tytule załącznika nr 3 do ustawy, wynosi 9%,

c) stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 2a oraz w tytule załącznika nr 10 do ustawy, wynosi 6%,

d) stawka ryczałtu, o której mowa w art. 114 ust. 1, wynosi 5%,

e) stawka zryczałtowanego zwrotu podatku, o której mowa w art. 115 ust. 2, wynosi 7,5%;

2) w okresie od dnia 1 lipca 2013 r. do dnia 31 grudnia 2014 r. stawki, o których mowa w pkt 1 lit. a-e, wynoszą odpowiednio 25%, 10%, 7%, 6% i 8%;

Dla niewtajemniczonych: rząd wpadł na pomysł, by dodatkowo podwyższyć podatek VAT (nawet do 25% stawki podstawowej), jeżeli okaże się, że państwo zadłuża się powyżej pewnego limitu. Doszedł jednak do wniosku, że nie będzie za każdym razem zmieniał ustawy o VAT (co moim zdaniem powinien robić), tylko przeforsuje to od razu. W ten sposób obywatel nie tylko musi znać ustawę o VAT (jest to oczywiście żart, prawie nikt jej nie zna, jest tak dobra), ale dodatkowo śledzić obwieszczenia na temat długu publicznego.

Moje poglądy są wyjątkowo olschoolowe. Uważam, że wysokość podatku powinna być określona jasno, precyzyjnie, w miejscu i w sposób nie budzący wątpliwości. Rozrzucanie tych kwestii w ramach ustawy, upychanie stawki podatku w przepisach przejściowych to niechlujstwo, lekceważenie prawa i obywateli. A zapisywanie „mechanizmów podwyższania podatków” to już zupełne kuriozum. Władza powinna mieć odwagę nakładać każdy podatek osobno, z otwartą przyłbicą.

1. Oryginalny tytuł powieści Josepha Hellera „Catch 22” zawiera dodatkowy „podtekst”
2. Wiktor Czernomyrdin,  premier Federacji Rosyjskiej w latach 1992-1998, skomentował tymi słowami w 1993 roku przeprowadzaną przez jego rząd wymianę pieniędzy. Przynajmniej był szczery.
3. Poniesiono nie tylko stawkę 22%. Stawkę 7% podniesiono do 8% a 3% do 5%, dodano jeszcze kilka drobiazgów. Ponieważ to nie jest poradnik prawny używam 22% jako symbolu całości, aby łatwiej było czytać.
4. http://www4.rp.pl/artykul/839122-Jacek-Rostowski--VAT-bedzie-nizszy-od-2014-r-.html
5. http://polska.newsweek.pl/obnizenie-vat-w-przyszlym-roku-jest-malo-prawdopodobne,102869,1,1.html
6. http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/obnizka-stawek-vat-w-2017-roku-minister,30,0,1898014.html
7. pierwsza strofa piosenki Toma Paxtona „What did You learn in school today”, znanej (przynajmniej mi) w wykonaniu Pete’a Seegera. Dla niewtajemniczonych moje nieporadne tłumaczenie:
Czegoś nauczył w szkole się,
Synu najdroższy mój?
Czegoś nauczył w szkole się,
Synu najdroższy mój?
Tego, że Waszyngton nigdy nie kłamie.
Tego, że Żołnierze nie giną prawie wcale.
Tego, ze każdy  wolny jest.
To wszystko nauczyciel przekazał mnie.
Tego żem w szkole nauczył się.
Tegom nauczył się…