Radca Bezprawny

Blog ekonomia

hetero oeconomicus

Harry Potter i tajemnica sondaży[1]

 

Czyli słów kilka o innowacyjności, choć na pozór tylko o sondażach poparcia dla partii politycznych – dlaczego nie kłamią, choć obiegowa opinia mówi, że jest inaczej?

 

       I.            Minister Magii.

 

Wicepremier – Minister Gospodarki oświadczył niedawno (i powtarza konsekwentnie), że „Innowacyjność jest kluczem do rozwoju kraju”.

 

Największą wartość tworzą kreatywność, innowacyjność i nowoczesne technologie, będące owocem bliskiej współpracy nauki z biznesem. Powinniśmy skuteczniej komercjalizować polskie pomysły, przekształcać je w polskie produkty wytwarzane przez polskie firmy. W ten sposób będziemy konkurować w najbardziej obecnie zyskownych obszarach gospodarki opartej na wiedzy, a nie tylko na kosztach pracy[2].

 

Wypada się z Panem Ministrem (nie) zgodzić. Oczywiście, dysponowanie nowymi technologiami (a przez „dysponowanie” rozumiem nie tylko dostęp, ale prawo własności intelektualnej, zdolność samodzielnego rozwijania i modyfikowania) jest dla każdej gospodarki dużą wartością. Oznacza posiadanie dodatkowego atutu, a historia uczy, że tych trzeba mieć jak najwięcej – by być bogatym i bezpiecznym.

 

W tej wypowiedzi jednak czegoś brakuje. Dobrze mieć innowacyjną gospodarkę, tak jak warto być mądrym człowiekiem. Ale gdy ktoś powie: „zamierzam być mądry” nie wzbudzi to entuzjazmu słuchaczy. Raczej śmiech, bo to nie brzmi zbyt poważnie…

 

Po tym wstępie odejdziemy od tematu innowacyjności, choć zapewne domyślacie się, że tylko pozornie. Ona powróci w stosownym momencie, na końcu, jako puenta. Teraz zajmiemy się czymś, co od niepamiętnych czasów rozgrzewa umysły pseudopolityków[3]: sondażami.

 

Czytaj więcej...

Dźwigajcie jedni drugich ciężary, a w ten sposób wypełnicie prawo Chrystusa[1]

Czyli słów kilka o podatkach.

 

   I.    Wstęp.

 

Politycy i publicyści dzielą się na trzy podstawowe kategorie. Pierwsza to ci, którzy mówią nieprawdę, ponieważ nie mają pojęcia o czym mówią. Do drugiej zaliczam osoby, które po prostu świadomie kłamią. Trzecia grupa to osoby kompetentne, mówiące prawdę. Jak nietrudno się domyśleć uszeregowałem kończąc na najmniej licznej kategorii.

 

Nowy rząd, który (jako dobry obywatel) popieram z całego serca, wprowadza „dobrą zmianę”. W ramach tejże zmiany ma zostać nałożony dodatkowy podatek od handlu. Ponieważ ludzie nie lubią dużych sklepów („hipermarketów”, „supermarketów” lub po prostu „marketów”) nazwano tę daninę „podatkiem od sklepów wielkopowierzchniowych”[2], stosując zasadę „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”.

 

Uderzono w stół, nożyce zajęczały i wywiązała się dyskusja o następującej treści:

  • (opozycja i jej zwolennicy) Podatek jest bez sensu, tak naprawdę zapłacą klienci sklepów, znaczna jego część zostanie na nich właśnie przerzucona.
  • (rząd i jego zwolennicy) Nie będzie podwyżek, zagwarantujemy to.

 

Na tym wymiana zdań się zakończyła, dowodząc niekompetencji obu stron.

 

Czytaj więcej...